Judyta L. Dajcz, Kartografia duszy

Czym tak naprawdę jest ludzka twarz? Z pewnością nośnikiem emocji, narzędziem pozwalającym na ukazanie nastroju i bieżących odczuć. Bywa jednak także mimowolnym odbiciem naszego charakteru, a nawet kartą, na której spisano całą historię przeżytych przez nas zdarzeń. Mapą duszy - użyteczną dla bystrego obserwatora potrafiącego ją odczytać.

Beę Ihnatowicz cechuje wyjątkowy rodzaj wrażliwości - pozwalającej na zajrzenie do wnętrza portretowanego człowieka, na zwiedzenie pewnych sekretnych duchowych obszarów, nie dla każdego osiągalnych. Dzięki swoistej empatii artystka potrafi nakreślić mentalne ścieżki, którymi chadzają jej modele. Stworzyć nie tylko fizyczny, lecz także ten drugi, wewnętrzny, ukryty przed światem konterfekt.

Malarstwo Ihnatowicz cechuje pewien specyficzny dualizm. Bohaterowie jej obrazów ukazani są realistycznie - lecz zarazem od widza oddziela ich zasłona barwnych zacieków. Ten, zdawałoby się, prosty zabieg przełamania kompozycji budzi konfuzję, czyni portrety wyjątkowo frapującymi. Sprawia, że twarze ludzi i aniołów zatracają swą rzeczywistość, a widoczne na nich radość, spokój czy zamyślenie zostają wzbogacone o coś więcej: o pewien niejasny smutek budzący skojarzenia z kruchością i przemijaniem. Egzystencja portretowanych osób staje się równie zwiewna i łamliwa, co płótno noszące ich wizerunki.

Najbardziej jednak intrygującym – i zarazem najważniejszym – elementem dorobku Bei Ihnatowicz są marionetki. W całości stanowią twór jej własnych rąk – włącznie z krzyżakami, strojami i dodatkami w rodzaju okularów czy instrumentów muzycznych. Zarówno owa samowystarczalność, jak i sama prezencja marionetek przywodzą na myśl skojarzenia z legendarnymi już lalkami Bruce'a Schwartza; ,,osóbki'' Ihnatowicz cechuje podobna eteryczność i delikatność, podobny pietyzm wykonania. To romantyczne postacie o szklistym, nieobecnym spojrzeniu – przy czym nawet do portretów ludzi trzeźwych i twardo stąpających po ziemi udaje się artystce przemycić odrobinę owej refleksyjności.

Przy tym wszystkim marionetki te cechuje pewna specyficzna, nie do końca określona prostota, wyróżniająca je na tle reszty lalkowego rynku – i nie chodzi po prostu o indywidualność każdego projektu czy rodzaje tworzywa, jakimi operuje Ihnatowicz. Jest tu coś jeszcze, ta sama staroświecka delikatność, którą można odnaleźć w jej obrazach, ten sam ślad melancholii stanowiącej podszewkę wszelkich innych uczuć. Próba zaklęcia w materii piękna, tym cenniejszego przez wzgląd na to, jak bardzo jest nietrwałe i kruche.

To twórczość subtelna i nieoczywista. Pośród modeli artystki znajdują się nie tylko jej klienci, ,,zamówieni'' celebryci czy znajomi, lecz także postacie, które, zrodzone w jej wyobraźni lub snach, domagały się uwiecznienia. Zdarzają się również fantazyjne hybrydy, jak przyjaciółka wyrzeźbiona pod postacią syreny.

Ukazywani przez artystkę ludzie – zarówno w malarstwie, jak i w formie marionetek - są równie niepowtarzalni, co ich pierwowzory. Każdy z nich ma odrębną historię, wyjątkowy charakter i pasje. Słuchając podszeptów intuicji, Ihnatowicz stara się zawrzeć w wykonywanej rzeźbie wszystko, co składa się na osobowość jej modela – niezależnie od tego, czy istnieje on w rzeczywistości, czy w jej własnej wizji.

Technika, w jakiej tworzy Ihnatowicz, to kolejny element określający ją samą jako postać niekonwencjonalną, jakby pochodzącą z innej epoki. Niepopularny współcześnie laserunek pozwala rozjaśnić kompozycję, uzyskać efekt załamywania i przenikania światła poprzez kolejne warstwy farby. Dzięki temu wykonywane przez artystkę obrazy i twarze marionetek cechują głębia i niezwykła przejrzystość. Lecz zalety owe mają swoją cenę: stosowanie laserunku wymaga od malarza głębokiego zaangażowania i poświęcenia pojedynczemu dziełu nawet kilku tygodni.

Bea Ihnatowicz to artystka niecodzienna, wyróżniająca się szczególnie na tle sztuki współczesnej. Nie sposób przypisać jej twórczości określonemu nurtowi czy konkretnym trendom. Sama w sobie stanowi swoisty fenomen; uprawiająca poetycki i ,,staromodny'' rodzaj sztuki, odległa od popularnych metod autopromocji opartych na szokowaniu zarówno twórczością, jak i życiorysem. To osoba potrafiąca nie tylko odczytać, lecz również sporządzić mapę naszego wewnętrznego ja. Jeden z ostatnich w naszych czasach kartografów duszy.